Archiwum dla Wrzesień 2009

[s@motność]

muszę się przyznać do jednej strasznej rzeczy: namówiłam ostatnio Męża do kupienia filmu ‚S@motność w sieci’. w supermarkecie. na vcd do tego. ale na szczęście za jedyne 13PLN, co mnie nieco może usprawiedliwia. naprawdę więcej bym na to nie wydała, bo recenzje były przecież fatalne [co mnie nijak nie dziwi], ale ja tylko chciałam się na własne oczy przekonać. i się przekonałam. pomijając film, który faktycznie był fatalny [jedyne 90 minut bodajże, a nie mogliśmy wysiedzieć]: mocno przeambitniony, za bardzo artystyczny i stanowczo zbyt cichy – niech już im nawet będzie, że muzyki było jak na lekarstwo, ale może chociaż bohaterowie mogliby ze sobą rozmawiać, tymczasem ograniczyli się głównie do westchnień, patrzenia sobie w oczy i tym podobnych melodramatycznych gestów – ważniejsze jest to, że przypomniałam sobie również książkę.

czytałam dawno, dawno temu, młodym dziewczęciem będąc – i głupim, gwoli ścisłości. do lektury przystępowałam chyba ze trzy razy, bo tak mi było ciężko przebić się przez ciągnące się niemiłosiernie retrospekcje. ale w końcu przeczytałam – i oczywiście byłam zachwycona. nie wiem, jak to się dzieje, ale takie to właśnie wzbudza emocje, u większości chyba młodych głupich kobietek. bo przecież to taka romantyczna miłość, takie to tragiczne i smutne, i tyle się przy tym płacze, a później każda marzy o swoim takim idealnym Jakubku, i o takiej niesamowitej miłości. dla tych, co nie czytali podpowiadam, że Jakubek jest głównym bohaterem męskim, a poza tym, że męskim, to przede wszystkim szalenie tragicznym, wszystkie życiowe miłości mu umierają [w sposób, proszę o wybaczenie, ale taki głupi, że aż śmieszny], albo odchodzą, a on biedny, jest przecież taki idealny: inteligentny, namiętny, czuły, uważny, potrafi słuchać i dociera w najgłębsze odmęty kobiecej duszy. i jak tu takiego nie kochać – nie dość, że wzbudza instynkty opiekuńcze, to jeszcze do tego nie wymaga absolutnie żadnego wysiłku, wystarczy zatopić się we własnym egoizmie, skoncentrować się wyłącznie na sobie i kontemplować własną cudowność – tak, jak to Jakubek kontempluje cudowność kobiet. a sama historia? pomijając to, że poplątana i ciągnąca to też idealnie dopasowana do potrzeb młodych głupiutkich kobietek: ona ma męża, który oczywiście tu występuje w charakterze czarnym, on jest, jak już mówiłam, samotny i nieszczęśliwy; nawiązują romans, miłość idealna, pełna romantyzmu, na koniec ona zdradza z nim męża, zachodzi w ciążę, po czym z rozsądku postanawia jednak zostać z mężem [bo przecież happy end popsułby doszczętnie całą tę tragiczną historię i nie można by było tyle płakać podczas lektury, a to mogłoby znacząco osłabić popularność książki].

najciekawsze jest jednak na końcu niemal: autor w którymś kolejnym wydaniu zamieścił e-maile od czytelników. trzeba mu oddać sprawiedliwość, że te nieprzychylne też. i tu następuje tak naprawdę najtragiczniejszy spośród rozlicznych tragicznych momentów: te wyznania typu ‚po przeczytaniu tej książki moja żona odeszła ode mnie’, ‚narzeczona przeczytała to pięć razy, po czym mnie zostawiła’, ‚już trzy moje koleżanki po przeczytaniu tej książki przemyślały sprawy, spakowały walizki i konsekwentnie od mężów poszły w świat szukać swojego Jakuba. Odwaga to najwspanialszy stan ducha’.

i to jest najgorsze. to, że wiele kobiet, przeczytawszy to, zachwyciło się tak, jak ja, uwierzyło w wykreowaną przez pana Wiśniewskiego rzeczywistość i poszło szukać takiego świata. tylko, że tak go nie znajdą. zostawiły swoich mężów, chłopaków czy narzeczonych, bo nie byli Jakubami. jedna głupia książka potrafiła tak nimi zawładnąć, że zapatrzyły się w siebie, zachłysnęły własnym egoizmem i poszły szukać czegoś, co nie istnieje – człowieka bez wad. nie znajdą, to oczywiste, tak naprawdę na szczęście. żal mi tylko tych kobiet, bo może straciły to, co mogło być najlepsze w ich życiu.

szukanie Jakuba nie ma sensu, marzenia o takiej miłości są jedną z gorszych krzywd jakie można sobie wyrządzić, bo to jest miłość fałszywa. życie to naprawdę nie jest melodramat.

ja miałam wtedy może jakieś 17 lat i na szczęście – choć w międzyczasie przeczytałam chyba wszystkie książki pana Wiśniewskiego – w końcu dorosłam.

a najbardziej niepokoi mnie taka refleksja: wszystkie te panie zachwycają się tym, że Ona na końcu zaszła w ciążę. mnie zastanawia czym tu się zachwycać? bo przecież gdyby Jakub i Ona rzeczywiście istnieli i wybrali jednak bycie razem [a prawdopodobnie tak by było], to, przepraszam za niedyskretne pytanie: które z dwojga tych mimozowatych bohaterów zmieniałoby temu dziecku pieluchy?


tak zwany ‚about’

Autorka: młoda, wykształcona [no, prawie...], z wielkiego miasta [że ho ho]. prywatnie żona, mamusia, studentka, katoliczka - fanatyczka, zdeklarowana antyfeministka. hobbystycznie artystka - rękodzielniczka, początkująca kucharka, blogowiczka, czytelniczka niemal wszystkiego i masochistyczna poszukiwaczka głupoty [oraz mądrości też]. wytrwała naprawiaczka świata. inka.1987@o2.pl
Wrzesień 2009
Pon W Śr Czw Pt S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Blog Stats

  • 1 539 hits